My tu gadu, gadu.....
Jestem nadal przeciwny zniżaniu się do poziomu wystąpień pisowkich, do których już niestety przywykliśmy, i nie rażą za bardzo zniewagi płynące z ust prezesa, ale mogą razić w ustach urzędników państwowych. Mam tu na myśli wypowiedź profesora Nałęcza o pedofilii Jarosława K. podczas kongresu młodzieży z partią.
Przypomina mi się wypowiedź premiera Tuska na wałach podczas powodzi, na chamskie zaczepki powiedział: "niech Jarosław Kaczyński nie przeszkadza".
A o tym czy prezes umie cokolwiek innego poza przeszkadzaniem w innym "gadugadu" :-)

To są dwie odrębne kwestie, z których pierwsza jest odmienną mniejszością, a druga - najstraszliwszym świństwem, na jaki może zapaść człowiek, to choroba, która pozbawia człowieka jego człowieczeństwa!
I te słowa:
"Chłopie, jesteś już stary i biedny
Po twym wzroku widać, że chcesz już tylko spokoju
Masz błoto na twarzy
Ty wielka hańbo
Ktoś w końcu postawi cię na twoim miejscu"
LOL
"Chłopie, jesteś młody i twardy
Krzyczysz, że pewnego dnia zagarniesz cały świat
Masz krew na twarzy, ty wielka hańbo
Śpiewając wymachujesz nad głową sztandarem"
To pasuje, jak ulał do wczesnych lat Jarosława.
masz rację, ale nie robił tego g..... :-)
Jeżeli polityk nie mówi o wznowieniu produkcji w polskich zakładach, wykorzystania tranzytu przesyłu energii i zatrzymanie w polskich rękach pieniędzy Polaków, to jest złodziej, lub paser.
Po znalezieniu się w 1945 roku na obszarach zajętych przez Armię Czerwoną zaangażował się w działalność partii stworzonej przez prokomunistyczną grupę Edwarda Osóbki-Morawskiego pod bezprawnie przywłaszczonym szyldem PPS (mimo że prawdziwa niepodległościowa PPS wciąż istniała w podziemiu). Świątkowski od lutego 1945 roku aż do wchłonięcia owej odrodzonej PPS przez PPR w grudniu 1948 roku był członkiem najwyższych władz tej partii (CKW PPS). Przydzielono mu mandat poselski w Krajowej Radzie Narodowej.
Szybko zaczął robić karierę w komunistycznej administracji. Był wojewodą pomorskim, a od kwietnia 1945 roku został ministrem sprawiedliwości w marionetkowym komunistycznym Rządzie Tymczasowym. Od grudnia 1948 do marca 1954 był członkiem Komitetu Centralnego PZPR, a w latach 1948-1950 nawet członkiem Biura Politycznego KC PZPR. Po sfałszowanych wyborach do Sejmu w 1947 roku przydzielono mu mandat poselski. Był także posłem na Sejm PRL w latach 1952-1956.
Funkcję ministra sprawiedliwości sprawował nieprzerwanie w latach największego terroru stalinowskiego, kiedy Bierut i bezpieka faktycznie decydowali o całości najważniejszych działań podejmowanych przez sądy i prokuraturę. Został usunięty dopiero na fali odwilży w kwietniu 1956 roku.
Współtworzył kłamliwą propagandę przyjaźni polsko-radzieckiej w latach 1945-1950 był przewodniczącym Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Był także współzałożycielem m.in. Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli. Mimo że był jednym z sumiennych wykonawców woli Stalina i Bieruta, w dalszym ciągu miał wpływ na wychowanie młodzieży. W latach 19571961 był dziekanem Wydziału Prawa na Uniwersytecie Warszawskim.
WIOSNĄ 1945 Z POLECENIA ŚWIĄTKOWSKIEGO PODJĘTO ŚLEDZTWO DOTYCZĄCE ZBRODNI NA POLSKICH OFICERACH W KATYNIU, A JEGO PROWADZENIE POWIERZYŁ PROKURATOROWI JERZEMU SAWICKIEMU (własc. Izydorowi REISLEROWI), BY PRÓBOWAĆ ZRZUCIĆ WINĘ ZA TĄ ULTRAZBRODNIĘ NA FASZYSTÓW.
Teraz wiecie, dla czego tupolew z Kalksteinem spadł pod Smoleńskiem?
Zastygła w ziemi krzywda tragicznie pomorodwanych ściągnęła na ziemię kuzyna stalinowskich, żydowskich katów Narodów Słowiańskich, Wilhelma i Henryka ŚWIĄTKOWSKICH!
Chciałeś, Lechu, siąść na trupach tych, których twoi etniczni pobratymcy z kahału odeskiego wymordowali? WANGA!
Bo DNA Wilhelma i Henryka ŚWIĄTKOWSKICH oraz agenta NKWD o imieniu Rajmund - już mamy!